25
38
25
24
Brasławszczyzna
Brasławszczyzna

Chcąc zorientować się w położeniu Ziemi Brasławskiej, należy sięgnąć po mapę Polski w granicach przed 1939 r. i szukać w Woje­wództwie Wileńskim. Jest to jego powiat najbardziej wysunięty na północ. Pół­nocna rubież powiatu oparta jest o rzekę Dźwinę (w starożytności zwaną Rubon), stanowiącą jednocześnie granicę państwową z Łotwą. Granice wschodnia, południowa i zachodnia przebiegają nizinami rzek w ich górnym biegu: Dryświaty, Miedzioły, Łyczajki, Tuźbiny, Bereżnicy. Jest to kraina jezior, rzek, puszcz i lasów zwana Pojezierzem Brasławskim od nazwy miasta powiatowego Brasław . W powiecie tym je­ziora zajmują łączną powierzchnię36000 ha, a naliczono ich około 300, w tym 50 jezior o powierzchni ponad 100 ha każde. Różnokształtne obrzeża tych je­ zior z bardzo licznymi pagórkowatymi półwyspami o glebie glin czerwo­nych i piasków porośniętych często lasami starodrzewia, wrzynającymi się daleko w powierzchnię krystalicz­nie czystych wód, tworzą malowniczy krajobraz o niespotykanym uroku. Lasy i pagórki, przyglądające się w toni tych wód jak w lustrze zmie­niając swoją szatę stosownie do pory roku i dnia urzekają przybysza i mieszkańca, dając rozkosz niepowta­rzalnego uczucia piękna ziemi kresowej.

W przedwojennej Polsce urok tego zakątka był już dobrze znany licznym turystom, wczasowiczom i uczestni­kom obozów harcerskich, przybywającym z większości miast kraju. Co roku latem na rzekach i jeziorach Brasławszczyzny pojawiali się wodnia­cy na swych kajakach i żaglówkach. Obrzeża jezior zasiedlały dziesiątki obozów harcerskich. W pojedynki i zbiorowo pływano na przeogromnej przestrzeni wód. Spływ rozpoczynano od jeziora Dryświaty, jeziora o różnorodnej linii brzegowej, nierzadko pełnej niespo­dzianek, a opłynąwszy je kierowano się na północ - na jeziora Słobódzkie: Struksty, Snudy, Wojsę, Niedro­wo, Nieśpisz, tworzące połączony sy­stem o powierzchni 66 km 2 . Kto przebył ten szlak, ten z pewnością zakochał się w tych samotnych obszarach, gdzie stałymi bywalcami są ptaki wodne. Podpływając do wyse­pek porosłych trzciną i sitowiem można było zauważyć niezliczone ich ilości gniazdujące i żerujące. Czasem poprzez zarośla można było dostrzec omszałe zwaliska jakiejś budowli. Mogły to być resztki zamczyska pa­miętającego czasy królowej Bony, Sapiehów, Radziwiłłów.

W wieku XI wśród jezior i lasów zostało założone miasto Braslaw ­ stolica powiatu i pojezierza, położ one na wzgórzach amfiteatralnie zwróconych ku rozległej płaszczyźnie jeziora Drywiaty. Ulice miasta opla­tają Górę Zamkową, na której miał znajdować się do XVII wieku zamek o siedmiu basztach, jak wspominają kronikarze tamtych czasów. Dziś z dawnych zabudowań i baszt nie zostało ani śladu. Jedynie u podnóża góry pozostał kościół parafialny od­budowany po spaleniu się zabytkowego, ufundowanego przez Alek­ sandra Jagiellończyka.

Brasławszczyzna
Kościół i klasztor w Drui

Góra Zamkowa to świadectwo wiekowości Brasławia, jego znaczenia dla Rzeczpospolitej jako bastionu od­pierającego napór wrogich sił z północy i wschodu. Na jej szczycie mieszkańcy miasta postawili obelisk na grobie zasłużonego działacza społecznego i lekarza z napisem: Pamięci Stanisława Ostyka Narbutta tu spo­czywającego mieszkańcy po­wiatu brasławskiego 1852 - 1926. Któż to był Narbutt, skoro pogrzebano go w tak dostojnym miejscu, górującym nad całym miastem? Był to wielki społecznik, człowiek o niezwykłej dobroci. Na każde zawołanie niósł pomoc i otuchę. Leczył nie tylko sztuką lekarską, lecz w równym stop­niu swoim humorem i optymizmem. Zjednał sobie serca wszystkich bez różnicy narodowości, wyznania i stanu, serca mieszkańców całego pojezierza. Na szczycie obelisku fundatorzy umieścili latarnię. Miała ona dawać sygnały w czasie burzy pracującym na polach i rybakom na jeziorach. W praktyce jednak latarnia okazała się niepotrzebna. Mimo to świeciła w nocy, a światło jej było widoczne w promieniu około 10 km.

Brasław był nie tylko siedzibą administracji powiatowej, ale również ośrodkiem życia gospodarczego i kulturalnego. Piękno przyrody i rozsądne działania gospodarzy miasta, wspierane przez mieszkańców przyczyniły się do powstania tu stałych siedzib ośrodków szkoleniowych: Centralnego Instytutu Wychowania Fizycznego w Warszawie, paramilitarnych orga­nizacji strzeleckich. Nad jeziorem Dryświaty rozwijały się sporty wodne: kajakarstwo i żeglarstwo. Przystań wodna stała się miejscem wypoczynku, szkolenia i rozrywki zarówno dla mieszkańców miasta jak i przybyszy. Rozwijał się sport szybowcowy i tenis. W okresie zimowym, gdy zamarzało jezioro, na tafli lodowej odbywały się zawody konne kłusaków w zaprzęgach sannych, a przy okazji tych zawodów handlowano również końmi.

Brasławszczyzna była zagłębiem uprawy lnu, a za tym w Brasławiu skupiał się handel tym surowcem i częściowa jego obróbka. Była tu też wytwórnia powrozów z lnu i konopi. Transport zaopatrzenia i obrót to­warowy odbywały się zasadniczo kolejką wąskotorową łączącą dwa węzły kolei szerokotorowej Dukszty i Druję, przechodzącą przez wiele mias­teczek w tym przez Brasław, Słobódkę, Drujsk. Kolejka ta przetrwała okupacje sowieckie i niemiecką, roze­brano ją dopiero w latach 70 - tych po zagrabieniu tych ziem przez ZSRR. Sieć dróg kołowych w okresie II Rzeczypospolitej uległa znacznej poprawie. Utwierdzono żwirem z gliną drogi piaszczyste, wybrukowano odcinki, na których utrzymanie nawierzchni było utrudnione z racji wysokich wód gruntowych. Przed przy­jazdem Prezydenta Mościckiego wi­zytującego powiat, utwardzono od­cinek drogi między Słobódką a Ikaźnią, historyczną miejscowością zrywu zbrojnego ludności przeciw bolszew ikom w obronie ojczyzny w 1919 r. Odwiedzając to miasteczko Prezydent prawdopodobnie chciał podkreślić, że naczelne władze państwowe nie zapomniały o mieszkańcach ziem, na których walczyły o Polskę zbrojne oddziały "zielonych", zorganizowane przez księdza Michała Buklarewicza, proboszcza Ikaźni - miasteczka położonego malowniczo nad jeziorem o tej samej nazwie.

Po odzyskaniu niepodległości i utrwaleniu granic rozpoczął się proces odbudowy i rozbudowy gospodarki. Realizowano reformę rolną; choć ograniczoną to jednak istotną dla znacznej części chłopów, którzy nabywali od ziemian grunta na powiększenie swoich gospodarstw.

W latach 1929-1934 właściciele wielkich dóbr ziemskich, jak hrabia Plater, baron Han oraz liczni właściciele majątków i folwarków założyli Spółkę Wodną, która za cel swego działania stawiała osuszenie znacznej powierzchni zalewisk, łąk i pastwisk nad jeziorami i rzekami Pojezierza Brasławskiego. Osiągnięcie tego celu widziano w uregulowaniu rzeki Drujki (dopływu Dźwiny), która wypły wając z jeziora Dryświaty swym korytem łączyła wiele jezior. W swym pierwotnym korycie kręta wiła się wśród pól, łąk i zarośli, tworząc zakątki krajobrazowo niepowtarzalne. Rozlewiska ściągały niezliczone gromady ptactwa wodnego, przy przelotach wiosną i jesienią osiadały na odpoczynek dzikie gęsi i żurawie. Nierzadko można było spotkać kąpiącą się i polującą wydrę o lśniącym futrze. Był to istny raj dla rybaków, wędkarzy i myśliwych. Kierownictwo założonej Spółki postrzegało Drujkę w innym wymiarze nie tylko jako nadzwyczajny kraj obrazowo wytwór natury. Dostrzegało ono po jej uregulowaniu poprawę warunków ekonomicznych: pozyskanie setek tysięcy hektarów gruntów dla gospodarki rolnej całego pojezierza. Regulacja rzeki z pogłębieniem jej koryta w pierwszej kolejności stworzyła miejsca pracy dla setek osób z okolic, przez które przepływała Drujka, jak też dla bezrobotnych z Wilna. Pracowali tu ludzie o różnych kwalifikacjach, nierzadko inteligencja z uniwersyteckim wykształceniem.

Brasławszczyzna
Widok z Góry Zamkowej na kościół i cerkiew w Brasławiu

Postanowiono wybudować tamę na rzece w miejscu jej wypływu z jeziora Niedrowo w miejscowości Ujście. Wy­budowana tama o wysokości około 2,5 m unormowała stosunki wodne całego Pojezierza. Drujka to bardzo rybna rzeka o rozmaitym asortymencie ryb. Ogromne ilości węgorzy, jazie, szczu­paki, okonie, miętusy itd. Było to eldorado dla wędkarzy i rybaków. Spławność rzeki po jej regulacji wykorzystywały firmy handlujące drewnem z zagranicą. Sprzedawane przez ziemian lasy, położone nad jeziorami, po obróbce drzew spławiano jeziorami do Drujki, a następnie do Dźwiny, którą płynęły do portu w Rydze, gdzie ładowano je na statki i dalej w świat. Ten sposób transportu drewna wykształcił nową w tym regionie specjalność zawodową - flisaka. Podziwiałem ekwilibrystykę tych ludzi podczas pływania po jeziorze czy rzece na jednym klocu drewna; Głównym portem flisaków stało się miasto Druja leżące u ujścia Drujki do majestatycznej Dźwiny. W Drui formowano luźno płynące kloce drewna w tratwy, by spławiać je dalej do portu.

Druja to miasto ówczesnej Polski najbardziej wysunięte na północ, jedno z najstarszych miast powiatu. W swoich dziejach najwięcej zawdzięcza fundacji Sapiehów. Pomnikiem okresu dawnej świetności, który w całości ostał się do 1939 r., był budynek klasztoru bernardynów, usytuowany nad samym brzegiem Dźwiny, Mieściło się w nim Gimnazjum Koedukacyjne o.o. Marianów. Nie było to jednak gimnazjum jednowyznaniowe: kształciła się w nim również młodzież prawosławna i żydowska. 10 km od Brasławia w kierunku północnym, ku granicy z Łotwą, napotykało się pięknie położone między dwoma jeziorami Niespisz i Jelmianek miasteczko Słobódkę - Zawierską. Drugi człon nazwy Zawierska pochodzi z okresu pańszczyźnianego, kiedy Słobódka położona około 2 km od dworu Zawierz była własnością pana dziedzica. Do wojny 1939 r. właścicielem tego dworu był Niemiec baron Han. Centralnym obiektem tego miasteczka jest kościół parafialny pod wezwaniem Opatrzności Bożej, usytuowany na wzgórzu, o smukłej sylwetce, z dwiema strzelistymi wieżami. Budowla ta, o architekturze romańsko - gotyckiej, góruje nad całą okolicą. W pogodne dni jest ona widoczna w promieniu 8 - 10 km. Dzwony na wieży kościoła były słyszane z odległości około 5 km. Plac przed kościołem był obudowany od strony północnej budynkiem Urzędu Gminy i pięknym obiektem Spółdzielni Wojskowej. Od strony południowej stał Dom Żołnierza, który służył imprezom kulturalnym i państwowym oraz jako sala kinowa. Na środku placu usytuowano pomnik ku czci Marszałka Polski - Józefa Pił sudskiego, z jego wizerunkiem w brązie. Dziś nic z tego nie ma; wszystkie te budynki zostały zniszczone podczas działań wojennych w 1944 r., jedynie kościół mocno uszkodzony został odbudowany.

Przy głównej ulicy, niedaleko koś cioła stała potężna, z cegły czy też z gliny dawna karczma. Do 1939 r. mieściły się tam magazyny sprzętu 19 Baonu KOP oraz stajnia koni. Zabudowa miasteczka za pamięci niżej podpisanego spłonęła dwukrotnie: pierwszy raz w 1936 lub 1937 r., a drugi raz w lipcu 1944 r. podczas natarcia wojsk sowieckich na pozycje niemieckie. Wspominając ówczesne lata nie sposób pominąć fakt stacjonowania na tym terenie jednostki wojskowej 19 Baonu Korpusu Ochrony Pogranicza. Od momentu zakwaterowania pododdziałów KOP w zasadniczy sposób zmieniło się życie gospodarcze nie tylko miasteczka, ale i całego regionu pogranicza. Ożywienie ekonomiczne nastąpiło już w chwili zlokalizowania budowy koszar i rozpoczęcia niwelacji przeznaczonego pod nią placu. Porośnięty pięknym lasem sosnowym pagórek zamienił się w mrowisko pracujących ludzi. W ciągu jednego roku stanął w surowym stanie budynek koszarowy. Kilka lat później gotowe były wszystkie obiekty towarzyszące, łącznie z elektrownią i stadionem sportowym. Stadion ten stał się wizytówką naszej ówczesnej bazy sportu wyczynowego, nie tylko na kresy wschodnie. Tu odbywały się bowiem zawody lekkoatletyczne armii państw nadbałtyckich. Dzięki wojsku zaczęły rozwijać się takie dyscypliny sportowe jak żeglarstwo i kajakarstwo. Wybudowano na jeziorze Niespisz przystań wodną, która zaktywizowała miejscową młodzież do organizowania Dni Morza z zawodami sportowymi (pływanie, skoki do wody z trampoliny). Przy Domu Żołnierza powstał zespół teatralny, rekrutujący się z członków rodzin wojskowych i młodzieży miasteczka. Odbywały się przedstawienia. Działały zespoły taneczne. Wojsko opiekowało się takimi organizacjami młodzieżowymi, jak: harcerstwo, strzelcy, chłopska organizacja Wici. Młodych adeptów krzewienia kultury na wsi kierowano do Wiejskiego Uniwersytetu Społecznego w Wilnie na przeszkolenie. Pracę kulturalno oświatową w wojsku i wśród okolicznej ludności organi zował tylko jeden człowiek, instruk tor oświatowy. Swoim przemyślanym postępowaniem potrafił zaktywizować wiele środowisk w miasteczkach i na wsiach. Każda placówka graniczna stanowiła bazę do działania w imię jedności narodowej.

Brasławszczyznę zaś zamieszkiwała ludność wielonarodowościowa: Polacy, Białorusini, Litwini, Rosjanie osadnicy cara, Tatarzy, Żydzi. Pomimo tej różnorodności narodowej gremia kształtujące, politykę i gospodarkę potrafiły zjednoczyć ludność wokół idei odbudowy życia gospodarczego i kulturalnego Ziemi Brasławskiej w okresie II Rzeczypospolitej. Wśród mieszkańców kształtowała się więź patriotycznego myślenia o interesie Ojczyzny i jej obronie. Obyczajowe tradycje narodu polskiego łączono z tradycjami zamieszkałych tu nacji.

Zaloguj się, by mieć dostęp do większej ilości opcji.
Użytkownicy on-line: