5218
5118
5018
Stefan Niesiołowski
Stefan Niesiołowski
Stefan Niesiołowski

Stefan Niesiołowski (ur. 4 lutego 1944 w Kałęczewie) – polityk, profesor nauk biologicznych, wykładowca Uniwersytetu Łódzkiego, wicemarszałek Sejmu VI kadencji, poseł na Sejm X, I, III i VI kadencji, senator VI kadencji.

Jest członkiem m.in. Klubu Inteligencji Katolickiej w Łodzi, Stowarzyszenia Dziennikarzy Katolickich oraz Stowarzyszenia Pisarzy Polskich.

W 1966 ukończył studia na Wydziale Biologii i Nauk o Ziemi Uniwersytetu Łódzkiego. W 1979 uzyskał stopień doktora entomologii, od 1990 jest doktorem habilitowanym, w 2005 otrzymał tytuł naukowy profesora. Nauczyciel akademicki w Katedrze Zoologii Bezkręgowców i Hydrobiologii UŁ.

W latach 1964–1970 był współzałożycielem i działaczem konspiracyjnej organizacji "Ruch", kwestionującej legalność PRL. W 1970 był pomysłodawcą akcji podpalenia Muzeum Lenina w Poroninie. 20 czerwca w wyniku dekonspiracji, wraz z innymi działaczami (Bolesławem Stolarzem, Emilem Morgiewiczem, Marianem Gołębiewskim, Andrzejem i Benedyktem Czumą) został aresztowany. 23 października 1971 skazano go na karę 7 lat pozbawienia wolności za "czynienie przygotowań do obalenia ustroju socjalistycznego przemocą" oraz próbę podpalenia. We wrześniu 1974 został zwolniony na mocy amnestii.

Od 1980 należał do NSZZ "Solidarność". Był m.in. przewodniczącym komisji zakładowej "Solidarności" na Uniwersytecie Łódzkim.

W nocy z 12 na 13 grudnia 1981 został zatrzymany, następnie osadzony w ośrodku dla internowanych w Jaworzu, gdzie spędził około roku.

Był współzałożycielem ZChN, od początku zasiadając w jego władzach naczelnych. W sejmie kontraktowym wspólnie z Markiem Jurkiem i Janem Łopuszańskim współtworzył charakterystyczny wizerunek tej partii. Wystąpił ze Zjednoczenia w 2001, następnie związał się z Przymierzem Prawicy. W 2003 wraz ze Zbigniewem Romaszewskim i Janem Rulewskim współtworzył ugrupowanie Suwerenność-Praca-Sprawiedliwość.

Był posłem trzech kadencji: w latach 1989–1991 (w Sejmie kontraktowym), 1991–1993 (w Sejmie I kadencji) i 1997–2001 z ramienia Klubu Parlamentarnego AWS (w Sejmie III kadencji był przewodniczącym zespołu chrześcijańsko-narodowego w ramach klubu parlamentarnego AWS, skupiającego posłów i senatorów ZChN).

W 2005 został senatorem z ramienia Platformy Obywatelskiej. Klub PO zgłaszał jego kandydaturę na wicemarszałka Senatu, została odrzucona w tajnym głosowaniu.

W wyborach parlamentarnych w 2007 po raz czwarty uzyskał mandat poselski, otrzymując w okręgu lubuskim 69 385 głosów. 6 listopada 2007 został wybrany wicemarszałkiem Sejmu, otrzymując 292 głosy poparcia przy 158 głosach sprzeciwu. Został przewodniczącym Polsko-Tajwańskiego Zespołu Parlamentarnego .

Ojcem Stefana Niesiołowskiego był Janusz Niesiołowski, który brał udział w wojnie polsko-bolszewickiej w 1920 oraz kampanii wrześniowej w 1939, następnie był żołnierzem Armii Krajowej.

Jego dziadek, Bronisław Łabędzki, został w 1905 zesłany na Syberię za organizowanie strajku szkolnego. Wuj, Tadeusz Łabędzki, był jednym z przedwojennych przywódców Młodzieży Wszechpolskiej. Został on zamordowany w 1946 przez UB w czasie przesłuchania.

Pomimo tak pozytywnego obrazu swoich przodków Stefan Niesiołowski publicznie wypowiedział się :

Mord na polskich oficerach w Katyniu nie był ludobójstwem - uważa wicemarszałek Sejmu Stefan Niesiołowski. "W historii do tej pory były dwa ludobójstwa: Holokaust i wielki głód na Ukrainie. Katyń to było coś innego". "Polscy oficerowie odmówili współpracy z komunistami i zostali zamordowani. Ci, którzy na nią poszli, przeżyli, jak Berling. Poza tym przyjęcie takiego stanowiska miałoby bardzo poważne konsekwencje polityczne." - przekonuje polityk PO, który ma szukać sejmowego kompromisu w sprawie uchwały potępiającej sowiecką agresję z 17 września 1939 roku.

Tą skandaliczną i antypolską wypowiedzią poparł Putina i kremlowską propagandę na temat IV rozbioru Polski i ludobójstwa Polaków przez sowietów oraz Juszczenkę - sympatyka banderowców i nacjonalistów ukraińskich który wszelkimi sposobami próbuje zatuszować planowe ludobójstwo Polaków na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej dokonane przez faszystów ukraińskich z OUN-UPA.

Szokujące jest też to ze wypowiedź ta padła w 70 rocznicę IV rozbioru Polski, aneksji polskich ziem wschodnich przez ZSRR i ich okupacji, masowych deportacji, zbrodni dokonanych przez sowietów a później przez ludobójców z OUN-UPA.

Poprawność polityczna Niesiołowskiego jest porażająca i antypolska. W normalnym kraju zostałby natychmiast zdymisjonowany i pozbawiony mandatu posła ale w Polsce gdzie liczą się układy i stołki, będzie się go trzymał się pazurami i sam dobrowolnie nie poda się do dymisji, bo nie zna słowa – honor.


Nasz Dziennik Piątek, 11 września 2009, Nr 2013 (3534)

Opozycja domaga się dymisji wicemarszałka Sejmu Stefana Niesiołowskiego, który publicznie zaprzeczył, że mordy dokonane przez Sowietów w Katyniu, Miednoje i Charkowie były ludobójstwem. Tym samym jeden z najważniejszych przedstawicieli władzy ustawodawczej w Polsce podsuwa propagandowe argumenty stronie rosyjskiej, która również nie chce uznać tej zbrodni w takich kategoriach. Niesiołowski podważył ponadto działania Instytutu Pamięci Narodowej, który w sprawie uznania mordu w Katyniu za ludobójstwo prowadzi już od kilku lat śledztwo.

Sprawa dotyczy opublikowanego wczoraj wywiadu udzielonego przez Stefana Niesiołowskiego, wicemarszałka Sejmu. Został on przeprowadzony po niepowodzeniu rozmów posłów Platformy Obywatelskiej oraz Prawa i Sprawiedliwości, którzy uzgadniali treść wspólnej uchwały potępiającej sowiecką agresję z 17 września 1939 roku. Odnosząc się do wersji tego aktu legislacyjnego przedstawionej przez opozycję, gdzie wprost mówi się właśnie o ludobójstwie, wicemarszałek stwierdził na łamach "Dziennika", że nie wyraził na taki zapis zgody, "bo to jest nieprawda". "To była zbrodnia wojenna. Ludobójstwo to jest zagłada narodu. W historii do tej pory były dwa ludobójstwa: Holokaust i wielki głód na Ukrainie. Mord w Katyniu to było coś zupełnie innego" - oświadczył Niesiołowski, z wykształcenia entomolog.

Prawnicy nie mają wątpliwości, że wicemarszałek popełnił błąd. - Mam zupełnie odmienną tego ocenę i jest ona oparta na prawie - mówi mecenas Roman Nowosielski, reprezentujący Rodziny Katyńskie przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka w Strasburgu. Wskazuje na art. 118 kodeksu karnego, gdzie określa się między innymi, że ludobójstwo ma na celu wyniszczenie całości albo części grupy narodowej. - A tutaj wyniszczano grupy narodowe polskie: ziemiaństwo, oficerów, fabrykantów, inteligencję, szefów najróżniejszych partii politycznych, wszystkich tych, którzy mogliby potencjalnie stawić opór. Nie można patrzeć na Katyń w ten sposób, że zginęło tam "tylko" dwadzieścia kilka tysięcy naszych ludzi. Spójrzmy na to w perspektywie zamiaru - to był jeden z elementów układanki. Sowieci niszczyli całe grupy narodowe, te, które były potencjalnie zdolne do stawienia oporu - podkreśla Nowosielski. W jego przekonaniu, nie można mówić o Katyniu wyłącznie w kategoriach zbrodni wojennej. - Ponieważ tu mamy świadomy zamiar eksterminacji - tłumaczy mecenas.

Zszokowane wypowiedzią Niesiołowskiego są rodziny zamordowanych w Katyniu. - Według wicemarszałka, to nie było ludobójstwo, a według nas, było - mówi pani Witomiła Wołk-Jezierska, której Sowieci zabili ojca i sześciu kuzynów, pozostałą zaś część rodziny deportowali. Ubolewa nad tym, że wicemarszałek ma taki pogląd na tę sprawę.

Niewiele do powiedzenia w tej sprawie miał natomiast wczoraj sam Niesiołowski. - Nie chcę rozmawiać z "Naszym Dziennikiem" - uciął wicemarszałek.

Zbulwersowani postawą Stefana Niesiołowskiego w obliczu zbliżającej się 70. rocznicy agresji sowieckiej na Polskę są również parlamentarzyści opozycji. Według dr. Zbigniewa Girzyńskiego, posła PiS i historyka, wicemarszałek podważył oficjalną, od lat realizowaną, politykę państwa polskiego. - Ponieważ pan Niesiołowski najwyraźniej nie wie, to pragnę mu przypomnieć, że Polska od lat w oficjalnych dokumentach domaga się od Federacji Rosyjskiej uznania Katynia za ludobójstwo - wyjaśnia Girzyński. Przypomina, że postanowienie o wszczęciu śledztwa przez Instytut Pamięci Narodowej w sprawie uznania mordu w Katyniu za ludobójstwo zostało podjęte 30 listopada 2004 r., w czasie kiedy prezesem IPN był prof. Leon Kieres, obecny senator PO.

Posłowie Klubu Parlamentarnego Polska XXI na wczorajszej konferencji prasowej wezwali wicemarszałka, by podał się do dymisji. - Marszałek Niesiołowski dopuścił się aktu negacjonizmu w stosunku do zbrodni katyńskiej - powiedział Ludwik Dorn. - Zamknięciem tej sprawy jest jedno: dymisja - zasugerował. Zapowiedział jednocześnie, że jeśli wicemarszałek sam nie zdecyduje się na rezygnację ze stanowiska, to posłowie koła Polski XXI złożą wniosek o jego odwołanie.

Na skandaliczną wypowiedź wicemarszałka Sejmu na temat zbrodni katyńskiej zdecydowanie zareagował prezes PiS Jarosław Kaczyński. Wykazywał mianowicie, że Niesiołowski haniebnie się skompromitował - "przekroczył wszystkie granice nielojalności narodowej, co jest w najwyższym stopniu bulwersujące i niemożliwe do przyjęcia". Na konferencji prasowej Kaczyński wyraził opinię, że premier Federacji Rosyjskiej Władimir Putin buduje w Polsce cenzurę. - To, co pan Niesiołowski reprezentuje, to moskiewska cenzura. Polska ogłasza się państwem zależnym - mówił.

Szef PiS wytknął też Stefanowi Niesiołowskiemu, że w 2007 r. sam przygotował uchwałę Senatu dotyczącą sowieckiej napaści na Polskę, w której podkreślono, że wraz z nią "rozpoczęła się sowiecka okupacja połowy Polski i ludobójstwo wobec obywateli polskich, którego najbardziej tragiczną częścią był Katyń, jako symbol mordu wobec wziętych do niewoli polskich oficerów (...)".

Argumentując, że nie wolno przyzwalać na "moskiewską cenzurę w Polsce", Klub Parlamentarny PiS domaga się odwołania Niesiołowskiego z funkcji wicemarszałka Sejmu i zapowiada, że poprze wniosek w tej sprawie.

Szef PiS tłumaczył, że jego ugrupowanie nie zgodzi się na kompromis co do uchwały potępiającej sowiecką agresję 17 września 1939 r., ponieważ SLD, PO i PSL nie chciały zgodzić się na słowo "ludobójstwo" w passusie o mordzie na polskich oficerach w Katyniu. Prawo i Sprawiedliwość domaga się też jasnego stwierdzenia, że współodpowiedzialność za wybuch II wojny światowej ponoszą tak Niemcy, jak i Rosja sowiecka, a także wystosowania apelu do polskich władz, żeby reagowały na wszelkie próby fałszowania historii.

Inni parlamentarzyści dystansują się od wypowiedzi Niesiołowskiego. - Zbrodnia katyńska była ludobójstwem. Stwierdził to w czasie procesu norymberskiego Jurija Pokrowski, prokurator radziecki, który oskarżył właśnie o tego typu zbrodnię Niemców. Po czym zmienił zdanie, w sytuacji kiedy wykazano, że była to zbrodnia sowiecka - uważa Leon Kieres, senator PO. W jego opinii, wicemarszałek, wypowiadając się o Katyniu, przedstawił "swój punkt widzenia".

Również Franciszek Jerzy Stefaniuk, poseł PSL, nie zgadza się z wicemarszałkiem. - Myślę, że każdy mord był w pewnym sensie ludobójstwem. Nie chcemy dyskutować na ten temat, ponieważ ludobójstwo w czasie II wojny światowej było na każdym kroku: Katyń to było ludobójstwo i bestialskie mordy na Wołyniu również. Jest to w tej chwili kwestia stosunków między państwami i na tym zatrzymuje się próg pojęciowy - stwierdza Jerzy Stefaniuk.

Jacek Dytkowski

Zaloguj się, by mieć dostęp do większej ilości opcji.
Użytkownicy on-line: