149
149
149
149
Obrona Poczty Polskiej w Gdańsku
Obrona Poczty Polskiej
Samochód pancerny w ataku na Pocztę Polską.Plac Heweliusza 1.09.1939

Poczta Polska w Wolnym Mieście Gdańsku została utworzona na mocy postanowień traktatu wersalskiego (paragraf 104 ust. 3) z 1919 oraz Konwencji Paryskiej z 1920 (paragraf 30). 10 marca 1920 powstała pierwsza placówka w Gdańsku Nowym-Porcie.

W 1921 utworzono Dyrekcję Poczt i Telegrafów RP w Gdańsku. Mieściła się ona przy placu Heweliusza. Do kwietnia 1939 komórką samoobrony na Poczcie Polskiej kierował Alfons Flisykowski. Większość pocztowców należało zaś do tajnej organizacji Związku Strzeleckiego, której członkowie byli szkoleni na kursach w Polsce. Od kwietnia dowództwo przejął ppor. Konrad Guderski, który został przysłany do Gdańska przez Sztab Główny Wojska Polskiego. Zajął się on szkoleniem pocztowców oraz przygotowaniem do obrony.

Obrona Poczty Polskiej
Polscy pocztowcy po kapitulacji Gdańsk 1.09.1939

Atak na Pocztę Polską rozpoczął się o godz. 4:45 równocześnie z rozpoczęciem ostrzału Westerplatte przez pancernik Schleswig-Holstein. Nieco wcześniej ok. godz. 4:00 budynek pozbawiono prądu oraz połączenia telefonicznego.

W skład sił niemieckich wchodziły: specjalny oddział gdańskiej Policji Porządkowej oraz pododdziały SS Wachsturmbann "E" i SS-Heimwehr Danzig. Atakiem dowodził komendant gdańskiej Policji Porządkowej pułkownik Willi Bethke, zaś odpowiedzialność operacyjną za akcje służb bezpieczeństwa ponosił szef gdańskiej policji SS-Oberführer Johannes Schäffer. Oddziały te dysponowały oprócz broni ręcznej samochodem pancernym ADGZ.

W gmachu Poczty Polskiej na placu Heweliusza w Wolnym Mieście Gdańsku przebywało z chwilą ataku hitlerowców 1 września 1939 43 pocztowców polskich z Gdańska, 10 pocztowców delegowanych z Gdyni i Bydgoszczy i 1 kolejarz polski z Gdańska. Poza tym w budynku przebywali jeszcze: dozorca domu, jego żona i ich 10-letnia wychowanica. Dysponowali oni: trzema ręcznymi karabinami maszynowymi, pistoletami oraz pewną ilością granatów.

Obrona Poczty Polskiej
Wzięci do niewoli pracownicy Poczty Polskiej w Gdańsku

Plan ataku (opracowany już w lipcu 1939) zakładał zdobycie poczty poprzez przebicie się z sąsiadującym przez ścianę z pocztą budynku Krajowego Urzędu Pracy. Równocześnie trzy grupy szturmowe miały związać siły obrońców i wedrzeć się do gmachu od frontu.

Według założeń opracowanych przez Sztab Główny Wojska Polskiego pocztowcy mieli się utrzymać przez ok. 6 godzin, do czasu przybycia z odsieczą części Armii Pomorze.

Pierwszy atak niemiecki, mimo że Niemcom udało się wedrzeć do budynku, zakończył się niepowodzeniem i został odparty. Równocześnie został odparty atak od strony Urzędu Pracy, gdzie zostały wybite dziury w ścianach. Podczas tego drugiego szturmu śmierć poniósł dowódca obrony ppor. Konrad Guderski. Drugi atak, który miał już wsparcie artyleryjskie, także zakończył się niepowodzeniem napastników.

Około godz. 15 niemiecki dowódca zarządził przerwę w szturmie i dał pocztowcom dwie godziny na kapitulację. Równocześnie została sprowadzona haubica kal. 105 mm, a saperzy wykonali podkop pod ścianą poczty, w którym założyli 600 kilogramowy ładunek wybuchowy. Po upływie ultimatum (o godz. 17) ładunek został odpalony, burząc część ściany budynku, a oddziały niemieckie przy wsparciu trzech dział ruszyły do szturmu zajmując część budowli. W tym czasie obrona została ograniczona do piwnic, gdzie przed ostrzałem schronili się obrońcy.

Około godz. 18 pod pocztę sprowadzono motopompy, które do piwnic wpompowały benzynę podpaloną następnie przy pomocy miotaczy ognia. W wyniku tych działań żywcem spłonęło prawdopodobnie pięciu pocztowców (Brunon Marszałkowski, Stanisław Rekowski, Bronisław Szulc oraz dwaj niezidentyfikowani).

O godz. 19 podjęto decyzję o kapitulacji.

Jako pierwszy z płonącego budynku ok. godz. 19 wyszedł dyr. dr Jan Michoń. Mimo że niósł białą flagę, został przez napastników zastrzelony. To samo spotkało wychodzącego za nim naczelnika poczty Józefa Wąsika który został żywcem spalony miotaczem płomieni. Pozostali zostali aresztowani i umieszczeni w Prezydium Policji (28 osób), a ranni i poparzeni (16 osób) znaleźli się w szpitalu miejskim.

Z budynku udało się uciec sześciu pocztowcom. Dwóch z nich: Franciszka Mionskowskiego oraz rannego Alfonsa Flisykowskiego aresztowano już 2 września i osadzono z pozostałymi obrońcami. Pozostała czwórka (Andrzej Góralski, Franciszek Mielewczyk, Władysław Milewczyk i Augustyn Młyński) zdołała uciec i przeżyć wojnę.

Dalsze losy Pocztowców były różne. Ci, którzy zginęli pochowani zostali na Cmentarzu ofiar faszyzmu na Zaspie przy ul. Chrobrego, a Ci którzy zdołali przeżyć skazani byli na karę śmierci.

Zaloguj się, by mieć dostęp do większej ilości opcji.
Użytkownicy on-line: