50
48
47
Menachem Rosensaft
Menachem Rosensaft

Rosensaft - nowojorski prawnik, założyciel i przewodniczący Mię­dzy­na­ro­do­we­go Sto­wa­rzy­sze­nia Dzieci Ofiar Holokaustu, którego rodzice przeżyli Ausch­witz i Bergen-Belsen, na ofi­cjal­nej stronie internetowej Świa­to­we­go Kongresu Żydów krytykuje Polskę za wstrzymanie prac nad ustawami zapewniającymi res­ty­tu­cję albo rekompensaty za skonfiskowane majątki należące do Żydów, które podczas wojny zostały zawłaszczone przez nazistów, a po niej znacjonalizowane.


BOJKOT POLSKI Z 67 MILIARDAMI DOLARÓW W TLE

Nie tylko nawołuje do bojkotowania polskiej gospodarki i nie dawania jej zastrzyków finansowych, w ostrych słowach krytykuje też ministra Radosława Sikorskiego, który interwencję Stanów Zjednoczonych w tej sprawie nazwał "cokolwiek spóźnioną".

Rosensaft pisze, że minister Sikorski myli się mówiąc, że sprawa odszkodowań jest zakończona na mocy traktatu z 1962 roku. - Umowa nie miała zastosowania do osób ocalałych z Holocaustu. W czasie utraty polskich nieruchomości, nie byli obywatelami Stanów Zjednoczonych, nie mogli więc otrzymać odszkodowań - pisze adwokat.

na początku roku w czasie podróży do Izraela miał powiedzieć, że "Holokaust na polskiej ziemi został przeprowadzony wbrew naszej woli przez kogoś innego." Rosensaft pisze, że niekoniecznie tak było. Powołując się jako dowód swojej tezy na książki Jana Tomasza Grossa który wytyka pogromy żydowskie (w Jedwabnem i Kielcach), kiedy to Polacy brali udział w zabijaniu Żydów.

Rosensaft zauważa, że wprawdzie osób pomagających Żydom było więcej, ale Polacy do teraz korzystają z majątku zgromadzonego przez Żydów, którym należy się za to rekompensata.

Polskie władze muszą zostać zmuszone do zrozumienia (must be made to understand), że to co urasta do wielkiego złodziejstwa i sprzeniewierzenia jako narodowa polityka ma konsekwencje. Dopóki Polska nie wdroży znaczącego prawa które odnosi się do roszczeń majątkowych ofiar Holocaustu i ich potomków, wspólnota żydowska ogólnie oraz ocaleńcy i ich rodziny w szczególności powinny wstrzymać zasilanie polskiej gospodarki pieniędzmi z turystyki i w inny sposób. Moralna perswazja w sposób jasny nie zadziałała. Może potraktowanie Polski w ten sam sposób w który ona traktuje Żydów i innych obrabowanych ze swojej własności okaże się bardziej skuteczne.

„Polski naród codziennie czerpie korzyści z wartego miliony dolarów mienia,które Żydzi posiadali w Polsce przed 1939 rokiem. A to z trudem czyni Polaków narodem niewinnych świadków”

Menachem Z.Rosensaft


Rosensaft nie wspomina natomiast nic o fakcie IV rozbioru Polski dokonanego 17 września 1939 roku pomiędzy III Rzeszą Niemiecką a ZSRR na mocy Paktu Ribbentrop-Mołotow potwierdzonego też przez USA na konferencji rozbiorowej w Jałcie w 1945 roku, gdzie połowa Polski sprzed 1939 roku [52%] trafiła pod okupację radziecką i została przymusowo wcielona do ZSRR za zgodą USA.

Warto przypomnieć za VZ/PAP iż w dniach 2 – 4 lipca 2010 r. a więc również w czasie trwania ciszy wyborczej przyjechała do Polski ponad setka politycznych VIPów, wśród nich sekretarz stanu USA Hillary Clinton, aby spotkać się z p.o. prezydenta RP Bronisławem Komorowskim. Rzecznik MSZ Piotr Paszkowski wizytę potwierdził, nie podał jednak celu wizyty. Cel wizyty był oczywisty. Pani Hillary Clinton wysłana została przez wpływowe samozwańcze grupy organizacji żydowskich w USA, aby załatwiła z / nowym!/ prezydentem RP wypłatę majątku Narodu Polskiego na rzecz owych grup w kwocie przekraczającej 67 miliardów dolarów USA, a więc 4,2 razy więcej niż wynosi deficyt budżetowy / 52 miliardy zł – 16 miliardów dolarów amerykańskich /, przy długu zagranicznym państwa polskiego wynoszącym ponad 185 miliardów euro.


Przy okazji warto przypomnieć osobę Szmula Mordechaja Zygelbojma:

Szmul Mordechaj Zygelbojm

Szmul Mordechaj Zygelbojm, ps. Artur ur. 21 lutego 1895 w Warszawie, zm. 12 maja 1943 w Londynie) – polityk Bundu, sekretarz generalny Sekcji Żydowskiej Centralnej Komisji Związków Za­wo­do­wych, redaktor pisma Arbeiter Fragen, radny Warszawy i Łodzi. Od 1942 członek Rady Narodowej RP w Londynie.

Wstąpił do Bundu w Chełmie, w którym wkrótce przejawiły się jego talenty organizacyjne i oratorskie. Szybko został wybrany do komitetu centralnego tej partii.

Wkrótce potem Zygelbojm został sekretarzem generalnym Sekcji Żydowskiej Centralnej Komisji Związków Zawodowych. W 1927 został także wybrany do rady miejskiej Warszawy. W 1936 przeprowadził się do Łodzi, gdzie również został radnym.

Po wybuchu II wojny światowej wrócił do Warszawy, gdzie pomagał w zorganizowaniu obrony miasta przed wojskami niemieckimi. Kiedy rozpoczęła się okupacja Polski, organizował podziemny ruch oporu żydowskiego. Na krótko trafił do więzienia, ale okupanci wypuścili Zygelbojma, nie znając jego prawdziwej tożsamości. W 1940, korzystając z wsparcia centralnej organizacji Bundu, udało mu się wydostać z okupowanej Polski (podczas ucieczki został m.in. zawrócony przez władze Holandii spod granicy do Niemiec) i dotrzeć do Brukseli, gdzie wygłosił przemówienie na konferencji europejskich partii socjaldemokratycznych. Jego tematem była sytuacja Żydów polskich. Mowa Zygelbojma zaszokowała obecnych na zebraniu.

Następnie dotarł do Londynu, gdzie (w 1942) został członkiem Rady Narodowej RP z ramienia swojej partii. Było to ciało opiniodawcze i doradcze, substytut Sejmu, powołany w grudniu 1939 dekretem prezydenta RP Władysława Raczkiewicza. Zygelbojm zasiadał w nim wraz z m.in. reprezentantem syjonistów, Ignacym Schwartzbartem. Działając w Radzie, starał się przekazywać informacje o trwającym w Polsce holokauście. Otrzymywał od polskiego podziemia i organizacji żydowskich obszerne raporty, z którymi następnie próbował dotrzeć do najwyższych władz politycznych i wojskowych. M.in. dostawał informacje od kierownictwa Bundu (które nazwało się Centralnym Komitetem Ruchu Żydowskich Mas Pracujących) i Żydowskiego Komitetu Narodowego, które następnie przekazywał Światowemu Kongresowi Żydów i Amerykańskiemu Kongresowi Żydowskiemu, licząc na wykorzystanie wpływów i środków finansowych obu potężnych organizacji, w celu wywarcia nacisku na rządy alianckie i skłonienie ich do pomocy polskim Żydom. W dążeniach tych wspierał go emigracyjny premier Sikorski. Efektów tych działań nie było widać.

Rezultaty były mierne nawet wtedy, gdy 20 kwietnia 1943 Żydowski Komitet Narodowy i Bund opisywał walkę w getcie warszawskim objętym powstaniem w następujący sposób:

"Ludność Warszawy śledzi walkę z podziwem i wyraźną życzliwością dla walczącego getta. Zażądajcie od Międzynarodowego Czerwonego Krzyża, by zwiedził również getta i obozy śmierci w Oświęcimiu, Treblince, Bełżcu, Sobiborze i inne obozy koncentracyjne w Polsce."

Na Zygelbojmie szczególne wrażenie wywarła jednak depesza z dnia 28 kwietnia, w której to pisano:

"Natychmiastowej, skutecznej pomocy może teraz udzielić potęga aliantów. Imieniem milionów już pomordowanych Żydów, imieniem obecnie palonych i masakrowanych, imieniem heroicznie walczących i nas wszystkich na śmierć skazanych, wołamy wobec świata: Niech już teraz, a nie w mrokach przyszłości, dokona potężny odwet aliantów na krwiożerczym wrogu - w sposób powszechnie jako rewanż zrozumiały. Niech najbliżsi nasi sprzymierzeńcy uzmysłowią sobie nareszcie rozmiary odpowiedzialności wobec bezprzykładnej nad całym narodem popełnionej zbrodni hitlerowskiej, której tragiczny epilog teraz się odbywa. Niech bohaterski, wyjątkowy w dziejach zryw straceńców getta pobudzi wreszcie świat do czynów na miarę wielkości chwili."

Apele te nie odniosły zamierzonego skutku. Alianci nie chcieli uwierzyć w doniesienia z okupowanej Polski. Zygelbojm wysyłał także listy do prezydenta USA, Roosevelta, przemawiał na antenie radia BBC, a także proponował, aby alianckie samoloty rozrzuciły nad Niemcami ulotki zawierające informacje o zagładzie Żydów. Bezskutecznie.

Po upadku powstania w getcie warszawskim, 12 maja 1943 (lub 13 maja) popełnił w Londynie samobójstwo przez otrucie się gazem w proteście przeciw bezczynności aliantów [głównie USA] i Światowego Kongresu Żydów wobec ludobójstwa Żydów. Pozostawił po sobie list, w którym pisał m.in.

"Nie mogę pozostać w spokoju. Nie mogę żyć, gdy resztki narodu żydowskiego w Polsce, którego jestem przedstawicielem, są likwidowane. Moi towarzysze w getcie warszawskim polegli z bronią w ręku w ostatnim bohaterskim boju. Nie było mi sądzonym zginąć tak jak oni, razem z nimi. Ale należę do nich i do ich grobów masowych. Śmiercią swoją pragnę wyrazić najsilniejszy protest przeciw bierności, z którą świat przygląda się i dopuszcza zagłady ludu żydowskiego".

List został skierowany do Prezydenta RP Władysława Raczkiewicza i premiera Władysława Sikorskiego.

Historię działań Szmula Zygelbojma próbującego poruszyć sumienie świata w obliczu holocaustu przedstawia film dokumentalny pt. Śmierć Zygelbojma nakręcony przez Dżamilę Ankiewicz. Władysław Broniewski zadedykował Zygelbojmowi wiersz pt. Non omnis moriar..., z tomiku Żydzi polscy z 1943.

Na warszawskim Muranowie, niedaleko pomnika powstańców getta, znajduje się tablica upamiętniająca działalność i śmierć Szmula Zygelbojma.

Na domu w Chełmie w którym mieszkał, w 2008 odsłonięto tablicę pamiątkową


Zaloguj się, by mieć dostęp do większej ilości opcji.
Użytkownicy on-line: