505
504
Erwein Sigmund von Thun i Hohenstein

Erwein Sigmund von Thun i Hohenstein (ur. 4 kwietnia 1896 r. W Hietzing koło Wiednia, 12 lutego 1946 r. W Sopron na Węgrzech) był oficerem wywiadu i do­wód­cą grupy Abwehry 218 "Edelweiss”, niemiecki zbrodniarz w służbie Hitlera.

Erwein von Thun-Hohenstein urodził się jako syn Felixa Leopolda, hrabiego Thuna i Hohensteina (1859-1941).

Pobierał ów Erwin nauki wojskowe w ce­sar­skiej szkole kadetów w Hranicach koło Ołomuńca. W czasie I wojny światowej walczył w galicyjskim Regimencie Ułanów księcia Szwarzenberga. Przed II wojną światową „został Niemcem” i szczęśliwie znając język czeski, polski, słowacki, rosyjski i angielski – został wcielony do Abwehry r. i tam „rozwinął skrzydła”. Głównie w sabotażu i w operacjach przeciwko partyzantom jako komendant Grupy 218 Abwehry.

A także jako szef oddziału 204 Abwehry, w którym zajmował się rekrutowaniem Ukraińców i Kozaków do Batalionu „Nachtigall”, którego jedną z kompanii – dowodził osobiście. Między innymi po napaści III Rzeszy Niemieckiej na ZSRR w - 1941 r. we Lwowie – jego sokoły uczestniczyły w masakrze Żydów i Polaków, słynnej na cały świat.

Pod koniec wojny jako szef 218 oddziału Abwehry „zabezpieczał” już w strukturach SS – południowo wschodni odcinek frontu – wschodniego. Już pod nazwą SS-Jagdverband Süd-Ost. Grupa zajmowała się „czyszczeniem zaplecza frontu z partyzantów” na Słowacji. Najsłynniejsza akcja przeszła do historii jako „Masakra w Ostrym Grunie". Słowacy zapamiętali majora Erwina Thun und Hohenstein na długo.

Grupa Obronna 218 popełniła liczne zbrodnie w ostatnich miesiącach wojny na Słowacji. Przede wszystkim działali przeciwko partyzantom, ale prześladowanie Żydów było również częścią ich działalności, jednostka Thun Hohenstein zabiła około 300 słowackich partyzantów i schwytała 600 osób. Większość została wywieziona do obozów koncentracyjnych.

Grupa Obronna 218 była również zaangażowana w aresztowanie i dos­tar­cza­nie do zespołów służb bezpieczeństwa grupy anglo-amerykańskich oficerów łącznikowych. Byli częścią wspólnej operacji brytyjskiego SOE („OPERATION Odporny na wiatr”) oraz amerykańskiego OSS („MISJA Dawes”) sprzedawanych w Słowacji i powinny wspierać partyzantów. Angielscy i amerykańscy oficerowie zostali później deportowani do Maut­hau­sen, torturowani i zastrzeleni.

Pod koniec wojny Thun-Hohenstein, teraz w randze majora, wpadł w niewolę sowiecką. 18 stycznia 1946 r. Został skazany na śmierć przez radziecki sąd wojskowy. Wyrok wykonano 12 lutego 1946 r. przez po­wieszenie.

Historia rodziny von Thun i Hohenstein, to w prostej linii zbrodniarze wojennych i to na wysokich stanowiskach. Jeden z nich został powieszony za zbrodnie wojenne w 1946 roku, drugi był współ­pra­co­w­ni­kiem Rudolfa Hessa, który po wojnie uciekł do Ameryki Południowej, a trzeci wysoki oficer Wermachtu dostał się do sowieckiej niewoli, a prze­żył tylko dlatego, że zdradził Niemcy i rozpoczął karierę w NKWD.

Roderich Hrabia Thun i Hohenstein 1 maja 1937r. Thun wstąpił do NSDAP za pośrednictwem Rudolfa Hessa (numer członkowski 5 599 919).



Spokrewniony jest z europosłanką PO z Polski:

Róża Thun z domu Woźniakowska, właśc. Róża Maria Barbara Gräfin von Thun und Hohenstein (ur. 13 kwietnia 1954 w Krakowie) – działaczka organizacji pozarządowych, publicystka; była dyrektor Przedstawicielstwa Komisji Europejskiej w Polsce, posłanka do Parlamentu Europejskiego VII i VIII kadencji.

Róża Thun von Hohenstein

Od 1981 żona Franza Grafa von Thun und Hohenstein, szanowny małżonek Thun und Hohenstein chowa się w naj­głęb­szym możliwym cieniu. Żadnego ży­cio­ry­su, żadnego wywiadu, żadnych kuzynów z jakiejkolwiek linii genealogicznej Thun und Hohenstein ale małżonek wywodzi się z czeskiej linii Thun und Hohenstein i co gorsza z tej od kuzyna grafa Felixa Leopolda.

Historia rodziny von Thun i Hohenstein, to w prostej linii zbrodniarze wojennych i to na wysokich stanowiskach. Jeden z nich został powieszony za zbrodnie wojenne w 1946 roku, drugi był współ­pra­co­w­ni­kiem Rudolfa Hessa, który po wojnie uciekł do Ameryki Południowej, a trzeci wysoki oficer Wer­machtu dostał się do sowieckiej niewoli, a przeżył tylko dlatego, że zdradził Niemcy i rozpoczął karierę w NKWD.

Roderich Hrabia Thun i Hohenstein 1 maja 1937 r. Thun wstąpił do NSDAP za pośrednictwem Rudolfa Hessa (numer członkowski 5 599 919).

Róża Von Thum sama przyznaje, że w jej rodzinie rozmawia się wyłącznie po niemiecku lub po angielsku i nigdy nie odczuwała potrzeby nauczenia swoich dzieci języka polskiego.

Róża Maria Graefin von Thun und Hohenstein dostała się jednak do europarlamentu i to dwukrotnie, ale dopiero w lipcu 2009 roku wstąpiła do PO, stając się szarą eminencją tej partii nie tylko w Małopolsce, ale także w ścisłym kierownictwie tej partii. Donald Tusk ufał jej i często się jej radził. Złośliwi twierdzą, że prostemu chłopakowi z Kaszub imponowały rozległe zagraniczne kontakty europarlamentarzystki oraz jej talent do języków obcych. Te kontakty, tak z wielkim biznesem, jak i elitą intelektualną brukselskiej biurokracji bardzo przydały się Tuskowi w latach późniejszych.

W Parlamencie Europejskim nie wykazywała się jednak jakimiś szcze­gól­ny­mi osiągnięciami, mimo, że w swoich materiałach wyborczych i na filmikach, tworzonych na potrzeby kampanii, podpinała się pod wiele „sukcesów”. Na jednym z nich popisywała się znajomością kilku języków i wytykała opozycji brak koncepcji i wiedzy.

Ostro wystąpiła przeciwko własnej partii(PO), której władze zadecydowały, że na liście wyborczej do Senatu znajdzie się Roman Giertych.

Jednak prawdziwym medialnym przebudzeniem Róży Marii Graefin von Thun und Hohenstein stało się zwycięstwo Andrzeja Dudy oraz Prawa i sprawiedliwości w elekcjach roku 2015. Nagle, ta znana ze spokojnych wypowiedzi europosłanka, stała się najzagorzalszą oponentką nowych władz w Brukseli.

Europosłanka nie wahała się włączyć w donosicielski nurt swoich kolegów z PO w Parlamencie i Komisji Europejskiej. Byłą jednym z najważniejszych europarlamentarzystów, którzy dążyli do „debaty o Polsce” w Parlamencie Europejskim.

To właśnie ona znalazła się na liście ponad 500 europosłów, którzy w kwietniu 2016 głosowali za rezolucją przeciw Polsce. Eurodeputowani wezwali wtedy polski rząd do „przestrzegania, opublikowania i pełnego oraz bezzwłocznego wykonania orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego” z 9 marca 2016 r., który dotyczył zgodności z konstytucją nowelizacji ustawy o Trybunale, a także wezwali do wykonania orzeczeń TK z grudnia 2015 r.

To głosowanie tylko potwierdziło, że interesy europejskich możnych i elit, Róża Maria Graefin von Thun und Hohenstein, stawia ponad interesy narodowe. Dała temu wyraz także w trakcie marcowego głosowania przeciwko Januszowi Wojciechowskiemu, jako kandydatowi Polski do Europejskiego Trybunału Obrachunkowego.

Róża Maria Graefin von Thun und Hohenstein, ma jeszcze jedno hobby. To zażarty antyklerykalizm i antypolonizm.

To zażarta orędowniczka idei, które promuje i finansuje George Soros, nie zdziwiła nikogo także z innego powodu. Finansista i spekulant walutowy z uporem maniaka wspiera bowiem wszelkie inicjatywy, służące przyjęciu milionów islamskich uchodźców w Europie. Tak się „dziwnie” składa, że od jakiegoś czasu, ta właśnie idea Sorosa jest bliska sercu europosłance PO. We wrześniu 2015 roku głosowała też za przymusowym rozdziałem imigrantów na terenie krajów unijnych.


We wrześniu 2015 roku głosowała też za przymusowym rozdziałem imigrantów na terenie krajów unijnych. „Przypadkowo” po myśli Georga Sorosa…

Reprezentuje interesy niemieckie w Polsce W programie "Bez Retuszu" TVP Info (2017) odbywała się gorąca dyskusja dotycząca wypłacenia reparacji wojennych przez Niemcy dla Polski. Wśród gości w studiu byli m.in. redaktor naczelny "Gazety Polskiej" Tomasz Sakiewicz oraz europosłanka Platformy Obywatelskiej, Róża Maria Barbara Gräfin von Thun. Kiedy usłyszała kilka słów prawdy od Tomasza Sakiewicza, obraziła się i opuściła telewizyjne studio. Kiedy Tomasz Sakiewicz stwierdził, że Platforma Obywatelska dba o niemiecki interes, Róża Maria Barbara Gräfin von Thun obraziła się i próbowała wszcząć awanturę. Kiedy to nie przyniosło skutku... opuściła telewizyjne studio.


"ONI CHCĄ WSZYSTKO ZNISZCZYĆ"
RÓŻA THUN Z MĘŻEM NIEMCEM W WALCE O SWÓJ KRAJ.

30-minutowy dokument zatytułowany „Re: Polen vor der Zerreißprobe - Eine Frau kämpft um ihr Land“ opowiada o Polsce pod rządami Prawa i Sprawiedliwości. Nasz kraj został ukazany jako państwo, gdzie brutalnie tłumi się antyrządowe manifestacje, a władza skupiona w rękach Ja­ro­sła­wa Kaczyńskiego ogranicza swobody obywatelskie.

Swoistą przewodniczką po coraz bardziej antydemokratycznej Polsce jest Róża Thun, posłanka do Parlamentu Europejskiego z ramienia Platformy Obywatelskiej.

"Róża Thun często walczyła o swój kraj"

Warto zwrócić uwagę na zapowiedź filmu, która pojawiła się na stronie stacji Arte w języku niemieckim. Opis brzmi: "Róża Thun często walczyła o swój kraj. Jako była rzeczniczka Solidarności była istotną współ­ucze­s­t­ni­cz­ką przełomu 1989 roku. W 2017 roku znowu musiała wyjść na ulicę, ponieważ nigdy nie straciła marzeń, a kurs rządów PiS znowu prowadzi do systemu autokratycznego".

Skandaliczny film niemieckiej tv publicznej NDR w którym Róża von Thun przedstawia Polskę w najgorszym świetle. To jest zdrada.

Róża Thun z białą różą w dłoniach oprowadza widzów po Warszawie. Przebitki ukazują antyrządowe protesty związane z reformą sądownictwa, a także "kontrmiesięcznice smoleńskie". – O demokrację walczyliśmy przez dekady. A teraz oni chcą ją zniszczyć? To zmierza w kierunku dyktatury, ale my na to nie pozwolimy – wskazuje polityk PO. W reportażu zwrócono też uwagę na kwestie, którymi rząd rzekomo "straszy" Polaków, aby nie stracić poparcia. Mają to być m. in. nieustające zagrożenie ze strony Niemiec oraz fala nielegalnej imigracji.

Róża Thun odmawia nam Polakom prawa poczucia bycia kimś, posiadania naszej tożsamości narodowej i przede wszystkim decydowania o wybraniu własnej drogi rozwoju, o naszej suwerenności. Trudno nie odnieść wrażenia, że według niej podmiotowość Niemiec jest większa aniżeli Polski. Stąd tylko jeden krok do "Deutschland, Deutschland über alles, über alles in der Welt..."

Głosowała za Rezolucją w sprawie nałożenia sankcji na Polskę, art. 7.
Europarlamentarzyści z PO, którzy głosowali za rezolucją, to: Julia Pitera, Barbara Kudrycka, Danuta Huebner, Danuta Jazłowiecka, Róża Thun i Michał Boni. Reszta członków Platformy wstrzymała się od głosu. Przeciw byli europosłowie PiS.
Róża Thun dodała stwierdziła że "gdy słyszy, że rezolucja jest antypolska, to jej włosy dęba stają". Ta rezolucja żąda trójpodziału władzy, niezależności sądów, respektowania prawa i polskiej konstytucji. Zapisów, które Polska podjęła, wstępując do Unii Europejskiej. To jest niezwykle rozsądny tekst - stwierdziła.

- Akt konfederacji targowickiej był pełen pięknych słów o wolnościach i prawach łamanych przez Konstytucję 3 maja. Jednak był, czym był. Takie samo było zachowanie europosłów Platformy Obywatelskiej.


Niemiecka telewizja publiczna wyemitowała reportaż, który pokazuje sytuację w Polsce. Główną postacią jest eurodeputowana Róża Thun. Film, zatytułowany "Polski zamęt. Róża Thun walczy o swój kraj", wyprodukowała niemiecka telewizja publiczna NDR we współpracy z fra­n­cus­ko­nie­miec­ką stacją Arte.



Film rozpoczyna się od stwierdzenia, że Polska jest krajem, który odwraca się plecami do Europy Zachodniej. Lektorka opowiada o uczestnikach legalnych, antyrządowych demonstracji, którzy zatrzymywani są przez policję. Ujęcia z miesięcznicy smoleńskiej lektorka komentuje: rozmodlone tłumy podążają za człowiekiem głoszącym, że Polskę otaczają sami wrogowie. Widzimy też narodowe flagi i zakryte twarze na Marszu Niepodległości.

Autorzy filmu poruszają różne wątki, m.in. wycinkę drzew w Puszczy Białowieskiej, reformę sądownictwa i żądania reparacji wojennych. Przytoczone zostały ksenofobiczne cytaty z podręczników szkolnych - "Małżeństwa mieszane często zawodzą. Z Arabami rozpadają się prawie wszystkie". Autorzy pokazali też ujęcia z happeningu narodowców, którzy powiesili na symbolicznych szubienicach fotografie eurodeputowanych PO - w tym Róży Thun.

W sprawie „polskich obozów śmierci” i reparacji wojennych re­pre­zen­tu­je niemiecką narrację historyczną. Europosłanka stwierdziła, że żą­da­nie od Niemiec reparacji to wszczynanie przez Polskę kolejnej wojny oraz że Polacy chcą Niemcom zrobić kolejny Auschwitz.